FANDOM


{{{Film}}}
Produkcja {{{Kraj}}}
Rok Produkcji {{{Rok}}}
Reżyseria {{{Reżyser}}}
Scenariusz {{{Scenarzysta}}}
Zdjęcia {{{Operator}}}
Muzyka {{{Kompozytor}}}
Występują {{{Aktorzy}}}
Czas trwania {{{Minuty}}}

RecenzjaEdytuj

http://ogladamytv.blox.pl/2007/12/Cyberpunkowa-apokalipsa.html

Cyberpunkowa apokalipsa

Kino akcji wymieszane z filozoficzną zadumą - „Ergo Proxy” to wizytówka japońskiego animowanego science-fiction

Canal+ Ergo Proxy

Futurystyczną utopię Romdo, metropolię zamkniętą pod kopułą chroniącą przez skażeniem, które dotknęło całą planetę, zamieszkują przez ludzi i androidy. Po co scenarzyści kazali ocalonym z ekologicznej katastrofy stworzyć człekokształtnego robota? Przecież od lat we wszystkich żmudnych czy niebezpiecznych pracach najlepiej sprawdzają się konstrukcje w niczym niepodobne do kinowych androidów. - Budując androidy, tak naprawdę chcemy poznać samych siebie, odkryć prawdę o człowieku. Lalki są lustrem ludzkości – mówi Yoshiki Sakurai, scenarzysta innego serialu sf, „Ghost in the Shell”.

Mieszkańcy Romdo nie mają jednak zamiaru przeglądać się w swoich mechanicznych towarzyszach, którzy dzięki swojskiej, ludzkiej postaci mają służyć jako osobiści asystenci, substytuty dzieci czy ochrona. Ale oto ci idealni służący okazują się ułomni. Wśród androidów zaczyna szerzyć się wirus ”Cogito”, który budzi u maszyn świadomość. Ludzie radzą sobie w najprostszy sposób - zarażone jednostki są po prostu eliminowane. Uciekające z miasta świadome roboty mordują ludzi. Sprawę bada inspektor Re-l Mayer, czarnowłosa dziewczyna w niebieskim makijażu i jej osobisty asystent, android Iggi. Re-l natrafia na ślad tajemniczej istoty zwanej Proxy, która prawdopodobnie jest źródłem wirusa. A co z tym wszystkim ma wspólnego Vincent Law, imigrant starający się o obywatelstwo Romdo?

„Ergo Proxy” wyrasta z dwóch dominujących w fantastycznym anime tradycji. Z cyberpunka, czyli wizji mrocznej, nasyconej technologią przyszłości, którą ćwierć wieku temu Ridley Scott dostrzegł w nocnych neonach Tokio i utrwalił w futurystycznej wizji „Blade Runnera”, i z fantastyki ekologicznej, zwłaszcza z anime „Nausicaa z Doliny Wiatru” Hayao Miyazakiego. Ta pierwsza stawia bohaterów przed wyzwaniami cybernetycznego świata, ta druga sięga dalej, pytając o przyszłość ludzkości jako ginącego gatunku na nieprzyjaznej planecie. Tak więc ”Ergo Proxy” toczy się zgodnie z regułami klasycznego s.f., śledztwo dotyczące zarażonych wirusem świadomości androidów i krwawych morderstw zamienia się w odkrywanie o wiele większej tajemnicy – zagadki świata. By poznać prawdę, bohaterowie muszą zakwestionować jego porządek, zrozumieć nie tylko kto i dlaczego, ale przede wszystkim jak.

Postmodernistyczne „Ergo Proxy” usatysfakcjonuje wielbicieli „Matrixa”. Tak jak dzieło braci Wachowskich (choć znacznie mniej chaotycznie!) naszpikowane jest erudycyjnymi nawiązaniami (np. androidy Donova Mayera, władającego Romdo dziadka Re-l, nazywają się jak filozofowie - Berkeley, Derrida, Husserl i Lacan). Nie brak tu też widowiskowych scen akcji wspartych wspaniałymi efektami, jakie daje połączenie animacji klasycznej i komputerowej. Grzechem byłoby nie wspomnieć też o olśniewającej wizualnej stronie serialu - śledząc poczynania pani inspektor widz zanurza się w duszny nastrój miasta, potęgowany przez szare i zimne kolory otoczenia. Depresyjny klimat serialu podkreśla piosenka „Paranoid Android” brytyjskiego zespołu Radiohead, użyta w napisach końcowych.

Coś dla oczu, coś dla ducha – sprawdzona japońska formuła i tym razem okazała się strzałem w dziesiątkę. Tak powstają rzeczy kultowe.

Michał R. Wiśniewski

piątek, 14 grudnia 2007, bartosz.weglarczyk

Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.